Ile razy powtarzasz swojemu dziecku, że czegoś nie wolno? Czasami nawet zdarza Ci się nakrzyczeć na swoje dziecko, bo przecież tysiące razy powtarzasz, aby nie ciągnął kota za ogon albo nie gniótł swojej młodszej siostry. A twoje dziecko wciąż o tym zapomina. W takich chwilach odczuwasz bezradność? zmęczenie? frustracje?
A co by było gdybyś miała dobry humor i nagle zobaczyłabyś swoje dziecko gniotące młodsze dziecko? Czy ciągnące za ogon kota? Zapewne łatwiej byłoby okazać łaskę swojemu dziecku nawet pod presją. Wystarczyłoby wziąć malucha na ręce i dać buziaka, kota wygłaskać pod brodą a młodego łobuziaka sprowadzić na odpowiednią ścieżkę będąc wyrozumiałym i uśmiechniętym rodzicielem.
A więc o co w tym wszystkim chodzi?
Kiedy czujemy się źle to nie możemy się dobrze zachowywać. Tak samo jest z naszymi pociechami. Jeśli nie zadbamy o ich uczucia to ciężko będzie zdobyć Nam sojusznika w nich. A zatem do dzieła!
Większość z Nas nie ma problemu z akceptowaniem pozytywnych uczuć dzieci. To jest proste:
” Super, że…, lubisz to…., ekscytuje Cię…., jak miło…itd.”
Kłopot zaczyna się, kiedy dzieci zaczynają wyrażać negatywne emocje np.:
„Co? Nie lubisz Klary? Przecież to twoja najlepsza koleżanka!”,
„Znudziły Ci się omlety? Przecież tak bardzo je lubiłaś!”,
„Nie lubisz swojej siostrzyczki? Nie wolno tak mówić”
Nie chcemy zaakceptować negatywnych uczuć swojego dziecka, gdyż…… są one negatywne. Próbujemy te emocje stłamsić, rozwiać tak żeby najlepiej zniknęły. Intuicja nasza mówi Nam, że trzeba jak najszybciej się ich pozbyć. I w tej o to sprawie intuicja nas zawodzi.
Zastanów się jak byś zareagowała na poniższą sytuację:
Wyobraź sobie, że wstajesz w złym humorze, jesteś nie wyspana, wszystko Cię boli, czujesz nadciągający ból głowy. W drodze do pracy wpadasz do sklepu i spotykasz swoją koleżankę z pracy. Mówisz do niej: „ Nie mam ochoty dzisiaj iść do pracy i użerać się z dziećmi/ klientami/ szefem. Marzę o tym by wrócić do domu, wziąć tabletkę od bólu głowy i przespać cały dzień”
Jak byś się poczuła, gdyby Twoja koleżanka:
– zaprzeczyła twoim uczuciom?
„Hej, nie gadaj takich głupot. Dzieci/ klienci/szef są fantastyczni. Nie powinnaś tak o nich mówić. Przecież doskonale wiesz, że jak już będziesz w pracy to na pewno ból głowy zniknie i poprawi Ci się nastrój. No dalej uśmiechnij się!”
– udzielała ci rady?
„ Weź się w garść, musisz wziąć tabletkę na ból głowy i pójść do pracy.”
– palnęła kazanie?
„Posłuchaj, życie to nie bajka, żadna praca nie jest idealna. Skupianie się na negatywnych rzeczach jest bezproduktywne”
– porównywała Cię z innymi?
„ Weź przykład z Hanki. Zawsze z uśmiechem przychodzi do pracy. A wiesz czemu? Bo zawsze jest świetnie przygotowana”
– zadała Ci kilka pytań
„czy nie za mało śpisz? O której poszłaś spać? A może bierze Cię przeziębienie? Brałaś witaminę C? „
Założę się, że niezbyt miło zareagowałaś na powyższe scenariusze. Nie martw się, nie jesteś sama większość ludzi odpowiedziałaby na to: „ nie chcę już z Tobą gadać!”, „ Bla, bla, bla”, „ zamknij się!”, „więcej nie powiem Ci o moich problemach”!
Powyższe wypowiedzi doskonale ilustrują, że odczuwamy silną wrogość do ludzi, którzy zaprzeczają naszym negatywnym emocją. Kiedy ktoś mówi do nas w ten sposób, to łatwo zamienić kiepski nastrój we wściekłość. Tak samo jest z naszymi dziećmi.
Co byłoby pomocne, w takiej chwili?
Przede wszystkim akceptacja naszych negatywnych emocji.
„ Oj rzeczywiście bardzo mi przykro, że musisz iść do pracy, a boli Cię potwornie głowa. Zwłaszcza, kiedy trzeba pracować z dziećmi/ klientami/ szefem. Przydałaby się chwila przerwy, byś mogła odsapnąć i dojść do siebie.”
Ludzie, w tym nasze dzieci czują ulgę, kiedy ich uczucia zostaną zaakceptowane. Zaczynamy myśleć:
„W końcu ktoś mnie zrozumiał, teraz troszkę lepiej się czuję. Może dam radę”.
Dlatego też jeśli chcemy by nasze dziecko z Nami współpracowało, to przede wszystkim pamiętajmy, aby akceptować wszystkie uczucia towarzyszące naszemu maluchowi nie tylko te pozytywne, ale również te negatywne.
